wiadomości

stat

Wielka idea czy kicz? O współpracy Louis Vuitton i Jeffa Koonsa

Torebki z serii "Masters" Louis Vuitton x Jeff Koons
Torebki z serii "Masters" Louis Vuitton x Jeff Koons Fot. materiały prasowe

Projektanci od zawsze inspirowali się wielkimi artystami malarstwa i rzeźby, próbując przenieść słynne dzieła z muzeów na wybiegi. Mimo to najnowsza kolekcja marki Louis Vuitton wywołała spore zamieszanie w świecie mody, co może wynikać z kilku istotnych powodów. O komentarz poprosiliśmy trójmiejskich ekspertów.



Czy podoba ci się najnowsza kolekcja marki Louis Vuitton?

tak, bo bezkrytycznie kocham tę markę

4%

tak, bo doceniam inspirację wielką sztuką

4%

tak, choć to ryzykowna moda i nie do wszystkiego pasuje

16%

raczej nie, to nie mój styl

18%

zdecydowanie nie

58%
  • zakończona

  • łącznie głosów: 323
Mistrz artyzmu czy kiczu?

Do stworzenia serii "Masters" zaproszono Jeffa Koonsa i już samo to nazwisko wywołało spore kontrowersje, ponieważ artysta uwielbia prowokować. Koons słynie z tego, że inspiracji do swoich dzieł szuka w przedmiotach codziennego użytku, reklamie czy popkulturze. Zdania co do jego twórczego geniuszu są mocno podzielone - niektórzy uważają go za mistrza, który przerósł swoje czasy, inni twierdzą, że wszystko co wychodzi spod jego rąk to wyłącznie kicz. Jak było w przypadku jego współpracy z domem mody Louis Vuitton?

Z Mona Lisą na plecach

"Masters" to seria torebek, plecaków i akcesoriów, które na tle pozostałego asortymentu francuskiej marki wyróżniają się bardzo bogatym wzornictwem. Produkty z tej linii zostały bowiem ozdobione reprodukcjami największych dzieł światowego malarstwa. Wystarczy wymienić nazwiska autorów obrazów wybranych do kolekcji, aby zrozumieć jej rozmach: Da Vinci, Fragonard, Rubens, Titian (Tycjan), Van Gogh.

Jeff Koons
Jeff Koons Fot. materiały prasowe
Seria znalazła tylu entuzjastów, co krytyków. Aktorki, modelki i internetowe blogerki szybko podchwyciły ideę "Masters", zapowiadając torebki jako hit nadchodzącego sezonu. Piękno obrazów, bogactwo kolorów i złote zdobienia wpadły w oko wielu kobietom na całym świecie. Nie zraziły ich nawet ceny: torby kosztują od 1 tys. do 3 tys. euro, a oficjalna sprzedaż ruszy 28 kwietnia. O opinię na temat nowej serii LV zapytałam Katarzynę Krajewską Turyczyn, specjalistkę od wizerunku i stylistkę, właścicielkę KKT Studio:

- Myślę, że noszenie wielkich dzieł malarstwa na co dzień zakrawa na lekką ekstrawagancję, ale czy nie takie powinny być torebki? Moda to też sztuka, więc dla mnie tego typu kolekcje są jak najbardziej na miejscu. Modele z serii "Masters" można wykorzystać zarówno w codziennych stylizacjach, jak i na wyjątkowe okazje. Warto jednak podkreślić, że ich bogate wzornictwo mocno się wyróżnia, dlatego pozostałe elementy stroju powinny być bardziej stonowane.
W historii mody znaleźć można wiele przykładów podobnych kolekcji, z których niektóre znane są nam od wielu dekad:

- Już w 1965 r. Yves Saint Laurent zaprojektował serię inspirowaną abstrakcjami Pieta Mondriana. Składało się na nią sześć koktajlowych sukienek o prostych fasonach i geometrycznych wzorach imitujących płótna holenderskiego malarza. Również takie domy mody jak Valentino, Dior czy Alexander McQueen przeniosły fragmenty obrazów do swoich projektów i cieszyły się one olbrzymią popularnością. W kolekcji Dolce & Gabbana (wiosna-lato 2008) pojawiły się prace, których natchnieniem stał się Jackson Pollock, przedstawiciel ekspresjonizmu abstrakcyjnego. Projektantem czerpiącym pomysły ze sztuki jest z również John Galliano, który zaprojektował sukienkę inspirowaną obrazami barokowego artysty Caravaggio - wylicza Katarzyna Krajewska Turyczyn.
Jednak nie wszyscy podzielają entuzjazm w stosunku do nowości, jakie zaproponował dom mody Louis Vuitton. W sieci zagrzmiały opinie, że marka zbezcześciła dzieła światowego malarstwa, pozbywając je całej głębi i wytworności. Wiele osób uważa torebki za tandetne, a nawet szpetne.

Magia miejsca

Pikanterii całej sprawie dodaje fakt, że premiera kolekcji "Masters" odbyła się w najsłynniejszym muzeum świata, czyli paryskim Luwrze. W bezpośrednim sąsiedztwie legendarnych obrazów zorganizowano uroczystą kolację połączoną z prezentacją torebek i akcesoriów zaprojektowanych przez Koonsa. Wśród zaproszonych osób nie zabrakło gwiazd kina, muzyki i mody, a oficjalnymi gospodarzami wydarzenia byli Bernard Arnault, prezes LVHM, oraz sam Jean-Luc Martinez, dyrektor Luwru. I chociaż premiera odbywała się 11 kwietnia, czyli we wtorek, gdy muzeum jest normalnie zamknięte dla zwiedzających, świat obiegła informacja, że marka Louis Vuitton "przejęła" to miejsce na cały dzień. Trudno o lepszą reklamę, ale to również kolejny powód licznych kontrowersji.

Na ratunek muzeom

Pomijając konkretne projekty czy lokalizację ich premiery, na szczególną uwagę zasługuje sama idea stojąca za współpracą LV z Koonsem. Odpierając ataki krytyków, tak marka, jak i artysta, podkreślali, że ich celem było przełożenie języka sztuki wysokiej na ten zrozumiały dla człowieka XXI wieku. Ich zdaniem dosłowne wyciągnięcie malarstwa z muzeów na ulice ma sprzyjać propagowaniu światowego dziedzictwa i zachęcać do częstego obcowania z twórczością mistrzów. Przedstawiciele Louis Vuitton dopatrują się w tym sposobu na zahamowanie spadku liczby odwiedzających ośrodki sztuki. Czy ta strategia ma szansę się sprawdzić? Na to pytanie odpowiadała Justyna ŁukasikWarsztat PR:

- Mariaż sztuki wysokiej z użytkową często bywa świetnym pomysłem, szczególnie jeśli to małżeństwo ma klasę i trzyma poziom. W przypadku wykorzystania dzieł wielkich artystów przez luksusową markę LV ten efekt niewątpliwie został osiągnięty. Pozostaje jeszcze pytanie kto komu robi w tym wypadku większą przysługę: czy sztuka marce czy raczej marka sztuce? W moim odczuciu - jednak to drugie. W dzisiejszych czasach ta sfera kultury nie powinna ograniczać się do przestrzeni muzealnej, tylko wychodzić do odbiorcy.
Co ciekawe, podobne inicjatywy zaczynają pojawiać po stronie samych placówek, które starają się otwierać na szeroką publiczność i wykorzystują w tym celu osiągnięcia technologiczne:

- Mieszczące się w Amsterdamie Rijksmuseum, będące jednym z największych ośrodków tego typu w Europie, zaprezentowało w sieci już ponad 200 tys. eksponatów. Dzięki temu zainteresowani z całego świata mogą podziwiać zasoby muzeum online. Co więcej, zostały one przekazane na zasadach domeny publicznej i każdy może je wykorzystać. Projektowi towarzyszy Rijksstudio, które umożliwia tworzenie własnych remiksów z udostępnionych dzieł czy przenoszenie ich na różne gadżety - opowiada Justyna Łukasik.
Pozostaje jednak pytanie, czy faktycznie jest to najlepsza droga, aby sprowadzić ludzi z powrotem do muzeów i sprawić, aby zechcieli odkrywać skarby światowej kultury?

Dodaj zdjęcie do artykułu

Opinie (20)

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

Klikając "wyślij", akceptujesz regulamin dodawania opinii.
13.10.2017 wprowadzono zmiany w regulaminie.
zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Opinie niezwiązane z tematem artykułu, wulgarne, obraźliwe, naruszające prawo będą usuwane.

- jeżeli uważasz, że dana opinia nie powinna się tu znaleźć, zgłoś ją do moderacji.