wiadomości

stat

Trójwymiarowe mapy, kosmetyki bio i drewniane muchy na świątecznych Bakaliach

Edycja świąteczna Bakalii w Starym Maneżu była doskonałą okazją, by kupić wyjątkowy prezent pod choinkę.
Edycja świąteczna Bakalii w Starym Maneżu była doskonałą okazją, by kupić wyjątkowy prezent pod choinkę. Mateusz Dietrich/trojmiasto.pl

- To doskonały sposób, by poznać twórców i znaleźć coś wyjątkowego - przyznają zarówno sprzedawcy, jak i klienci w trakcie świątecznej edycji Bakalii. Na tym targu nie ma "chińszczyzny", za to można znaleźć doskonały prezent, ale też dowiedzieć się, jak powstają wyjątkowe przedmioty i porozmawiać z ludźmi, którzy często własnoręcznie je wykonują.



Gdzie kupujesz świąteczne prezenty?

w centrach handlowych

23%

w galeriach sztuki, pracowniach artystycznych

2%

szukam czegoś wyjątkowego w malutkich sklepikach, które prowadzą manufakturę

10%

zamawiam przez internet

54%

sam(a) przygotowuję

11%
W świątecznej edycji Bakalii w Starym Maneżu w Gdańsku, którą zapowiadaliśmy w naszym kalendarzu imprez uczestniczyło kilkudziesięciu wystawców. Podczas świątecznej edycji można było znaleźć ubrania, biżuterię, ręcznie wykonane ozdoby świąteczne, meble, naturalne kosmetyki, a nawet kwiaty. Zainteresowanie, jak przyznają wystawcy, było ogromne.

- Ja i chyba większość osób w tym tłumie coraz częściej potrzebuję czegoś, co jest jednocześnie unikatowe i doskonałej jakości. Nie chcę i nie szukam tutaj rzeczy, które mogę kupić w hipermarkecie czy centrum handlowym - mówi Julia, jedna z klientek odwiedzających Stary Maneż.

"Muchy są hitem prezentowym"



Wiele osób szukało w niedzielę prezentów nie tylko dla bliskich, ale również czegoś dla siebie. Sporym powodzeniem cieszyły się ozdoby i elementy wystroju wnętrz, jak chociażby trójwymiarowe mapy Tyśki Lewandowskiej i muszki z drewna, wykonywane przez jej męża.

- Ruch i zainteresowanie jest rewelacyjne, ja sprzedałam wszystkie mapy Bałtyku, nie mam już ani jednej. Muchy to jest nasz absolutny hit prezentowy - cieszy się Tyśka Lewandowska z Avocado Pracowni Twórczej.
- Kręci się, jest bardzo dobra atmosfera. Robimy muchy ze starego drewna, z różnych części, które nam zostają. Wzory są różne, świąteczne i takie bardziej uniwersalne. Można podejść, zobaczyć i dobrać odpowiednią dla siebie - dodaje Piotr Łańcucki z 4Rest.
Zarówno mapy, jak i muchy robią spore wrażenie, ale sama autorka map potrafi jeszcze mocniej zaimponować opowiadając, ile pracy wymaga stworzenie tak nietypowego dzieła.

- Zaczyna się od dokumentacji, więc trzeba znaleźć mapy. Ja opieram się na tych hydrograficznych, żeglugowych, batymetrycznych. Zbieram je z różnych źródeł, czasem są to po prostu zdjęcia różnych map. Wrzucam je w program graficzny i składam sobie całe wybrzeże. Morze Śródziemne składa się np. z czterdziestu różnych map - opowiada Tyśka Lewandowska.
Mapy są przez Lewandowską obrysowywane, na ich podstawie tworzy projekt. Kiedy jest gotowy każda z kilku, a nawet kilkunastu warstw mapy jest bardzo precyzyjnie wycinana laserem. Następnie są szlifowane, malowane, sklejane razem i znowu szlifowane.

- Pierwszą mapę przygotowywałam sześć tygodni i myślałam, że to tak strasznie długo, kolejną osiem. A teraz przygotowuję mapę świata, pracuję nad nią już cztery miesiące i nawet nie jestem jeszcze w połowie - mówi autorka map.

"To nie przypływa w kontenerach z Chin"



Drewniane, ręcznie wykonane przedmioty można było znaleźć też na stoisku Maszyny Kreacji - lampki w kształcie zwierząt czy postaci z serii Gwiezdne Wojny, wieszaki na ubrania i proporczyki z zabawnymi hasłami.

- Od samego rana było tu mnóstwo ludzi. Schodzi wszystkiego po trochu, nie tylko na prezenty. Wszystko, co tu jest, robimy sami, to nie przypływa w kontenerach z Chin. Ceny mamy od 5 do 350 złotych, czyli na każdą kieszeń - mówi Piotr z Maszyny Kreacji.
Osoby chcące ozdobić dom żywymi roślinami też znalazły coś dla siebie. Kwiaciarnia Nagietki oferowała rośliny - te zwyczajne i trochę bardziej niespotykane.

- Wróciła moda na kwiaty naszego dzieciństwa: monstery, paprocie - takie zwyczajne. I super, bo to są fantastyczne kwiaty, może troszeczkę zapomniane, ale teraz wracają na salony. Są też sukulenty, pieniążek i inne dziwactwa, które cieszą się dużym zainteresowaniem. Staramy się sprzedawać takie kwiaty, z którymi nasi klienci sobie poradzą. Są na przykład oplątwy, które niemal nie wymagają wody ani ziemi. Czyli nie potrzebują opiekunki - śmieje się Marta z Nagietek.

"Tracimy głos"



Tym, którzy szukali czegoś dla zdrowia i urody, z pomocą przyszli producenci i sprzedawcy naturalnych kosmetyków. Oni sami przyznają, że po całym dniu będą potrzebowali czasu na podreperowanie zdrowia.

- Tracimy głos, mamy tylu klientów, że nie nadążamy. Jesteśmy tutaj drugą edycję świąteczną i będziemy trzecią. Ludzie lubią się rozpieszczać na święta. Widzimy, że panie kupują dla siebie, że chcą się nagrodzić za ciężki rok. Wszyscy raczej się dobrze bawią, jest super atmosfera - przekonywała Monika Koprek ze sklepu Bio-Fit.
Większość sprzedawców i osób wystawiających się na bakaliach podkreśla, że nie sama sprzedaż na wydarzeniach tego typu ma znaczenie. Dla wielu największe znaczenie ma możliwość spotkania się z klientem i wymiany opinii.

- Jestem na Bakaliach z dwiema książkami, z "Efektami Ubocznymi" i książką "Over", którą wydałem miesiąc temu, i nawiązuję bezpośrednie relacje z odbiorcami oferując własne zdjęcia i opowieść o tym, jak to wygląda z góry - mówi Kacper Kowalski, fotograf, zdobywca nagród World Press Photo i Grand Press Photo. - Dla mnie jako twórcy to jest kontakt z ludźmi, którzy nie są przygotowani na to co zobaczą. Widzę, jak opowieść fotograficzna wciąga ludzi i następują fajne reakcje. Mam dostęp do tych emocji i to jest super - dodaje.

Dodaj zdjęcie do artykułu

Opinie (9)

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

Klikając "wyślij", akceptujesz regulamin dodawania opinii.
zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.