wiadomości

stat

Nie wiesz co na siebie założyć? Podpowiedzą znajomi i aplikacja

Dzięki gdańskiej aplikacji choose it, twoi znajomi mogą zagłosować w czym lepiej wyglądasz.
Dzięki gdańskiej aplikacji choose it, twoi znajomi mogą zagłosować w czym lepiej wyglądasz. fot. Fotolia

Co na siebie włożyć? - to pytanie codziennie rano zadaje sobie zdecydowana większość kobiet, ale też na pewno spory odsetek mężczyzn. Jaki t-shirt, spodnie, koszule, sukienkę czy buty? Sportowo czy elegancko? Co gorsza w przeciwieństwie do sklepowej przymierzalni często nie mamy się kogo poradzić. Z pomocą przychodzi gdańska aplikacja o nazwie "Choose it", dzięki której nasi znajomi zagłosują co powinniśmy na siebie założyć.



Czy aplikacje takie jak Choose it są potrzebne?
Czy aplikacje takie jak Choose it są potrzebne?

tak, nie zawsze sami sobie jesteśmy dobrymi doradcami

5%

raczej tak, chociaż i tak głos zostaje po naszej stronie

7%

raczej nie, najważniejsze jest własne zdanie

16%

nie, niedługo nic nie będziemy robić sami

72%
Dlaczego kobiety chodzą wspólnie na zakupy? Albo co gorsze ciągną na nie mężczyzn, którym podczas podejmowania ostatecznej decyzji "kupić czy nie kupić" i tak wszystko jedno. Po to żeby usłyszeć: w tym ci dobrze, to cię wyszczupla, a tego nie bierz. Problem jednak tkwi w tym, że nie każdy ma czas, żeby chodzić z nami po sklepach i doradzać jakie ubrania do nas pasują.

Na pomoc z tym problemem przychodzi Sebastian Rezmer. Nie będzie chodził z nami na zakupy, ale stworzył aplikację na telefon, dzięki której podpowiadać w podjęciu ostatecznej decyzji może nawet kilkaset osób.

Zrób zdjęcie, niech inni głosują

To bardzo proste. Jesteśmy w sklepie, oczywiście niezdecydowani, nie wiemy jaką wybrać koszulkę. Robimy dwa zdjęcia w dwóch różnych t-shirtach i wrzucamy je za pomocą aplikacji na nasz profil. Użytkownicy głosują i dzięki temu wiemy, w czym wyglądamy lepiej. W posobnej sytuacji powstał pomysł na aplikację.

- Pomysł na aplikację Choose it wpadł przypadkowo. Byłem z narzeczoną w sklepie i zapytała mnie, które ubrania lepiej do niej pasują. Jestem facetem, nawet jak jej powiedziałem, to zaczęła wysyłać zdjęcia do koleżanek. Do każdej osobno. Długo to trwało. Wtedy wpadł mi pomysł do głowy, że można to robić dużo szybciej a co więcej odpowiadać mogą ludzie z całego świata - mówi Sebastian Rezmer.
W aplikacji Choose it, możemy wrzucać dowolne zdjęcia a nasi znajomi zagłosują, na te ich zdaniem lepsze.
W aplikacji Choose it, możemy wrzucać dowolne zdjęcia a nasi znajomi zagłosują, na te ich zdaniem lepsze. fot. Choose it
Żyjemy w świecie ciągłego rozwoju technologicznego, gdzie Facebook i Instagram wiedzie prym, np. w kwestii liczby użytkowników. Dlatego zdecydowanie trudniej jest się przebić z nową aplikacją.

- Trzeba dać ludziom produkt, który będzie się im podobał i w czymś pomagał. Tysiące nowych aplikacji pojawia się w sklepach. Jeśli coś jest dobre, a do tego aplikacja również zmienia się pod wpływem opinii i potrzeb użytkowników to jest szansa na sukces. Był Facebook, wydawało się, że na tym portalu jest wszystko. I nagle wypłynął Instagram. Słyszałem masę głosów, że już nie da się nic nowego wymyślić a na pewno nie na skalę tych dwóch gigantów. I wtedy się pojawił Snapchat - mówi Sebastian Rezmer.
Jak przyznaje, to prawda, że stajemy się coraz bardziej zależni od technologii w codziennym życiu. Bez telefonu nie potrafimy już komunikować się z ludźmi, a czasem po prostu włączyć światła w mieszkaniu, otworzyć drzwi czy zapłacić za zakupy.

Kolejne podejście do wsparcia w garderobie

Jak się okazuje Choose it nie jest nowością. W 2012 roku Łukasz Brzeziński absolwent Uniwersytetu Gdańskiego na wydziale informatyki stworzył Lookmash. Aplikacje, która miała dokładnie taki sam początek - wszystko zaczęło się podczas zakupów z narzeczoną w galerii handlowej. Pięć lat temu, kiedy nie było jeszcze aż tak dużo aplikacji jak dzisiaj, SpeedUp Venture Capital Group zainwestował w Lookmash 125 tys. euro. czyli ponad pół miliona złotych. Zanim aplikacja na przełomie 2014 i 2015 r. przestała istnieć, miała ponad 100 tys. pobrań na system Android. Dlaczego firma z takim budżetem poniosła klęskę?

- Mieliśmy problemy ze znalezieniem odpowiedniego modelu biznesowego, na którym moglibyśmy zarabiać. Aplikacje trzeba było dalej rozwijać, ale bez możliwości zarabiania. Rozmawialiśmy z kolejnymi inwestorami. Jeden był zainteresowany i zadeklarowany do podpisania umowy. Niestety dzień przed podpisaniem umowy, ze względów formalno-prawnych inwestor wycofał się. Myślę, że to był taki moment przełomowy, gdzie istniała ostatnia nadzieja, że będziemy mogli nadal rozwijać nasz produkt - opowiada Łukasz Brzeziński.
Czytaj także: Biznes, który zaczął się od... sprzeczki

Jak przyznaje 125 tys. euro, to dużo pieniędzy, ale trzeba mieć doświadczenie, lub tzw. "łeb na karku" żeby wszystko się udało.

- Kwota, która została wpłacona przez pierwszego inwestora tj. 125 tys. euro., była adekwatna do tego, żeby rozwinąć aplikację. Jednak w tamtych czasach brakowało nam doświadczenia w rynku aplikacji. Stworzyliśmy aplikację na rynek globalny, o którym nie wiedzieliśmy zbyt dużo. Zdecydowanie zabrakło ludzi, którzy podpowiedzieliby, jak mądrze wydawać te pieniądze - wyjaśnia Łukasz Brzeziński.
Według niego dzisiaj do realizacji takiego projektu wystarczyłaby 10-krotnie mniejsza suma pieniędzy.

- Gdybym dzisiaj otwierał tę firmę wszystko wyglądałoby inaczej. Mógłbym zrobić prototypowy produkt, zrobić testowe kampanie reklamujące aplikacje, pozyskać użytkowników, zbadać wszystko. Doświadczenie, które obecnie posiadam pozwoliłoby mi szybciej ocenić stan sytuacji. Kiedyś było łatwiej wybić się na rynku, ale brakowało doświadczenia. Dzisiaj jest na odwrót - kończy Łukasz Brzeziński.

Dodaj zdjęcie do artykułu

Opinie (55)

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

Klikając "wyślij", akceptujesz regulamin dodawania opinii.
zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Opinie niezwiązane z tematem artykułu, wulgarne, obraźliwe, naruszające prawo będą usuwane.

- jeżeli uważasz, że dana opinia nie powinna się tu znaleźć, zgłoś ją do moderacji.