wiadomości

stat

"Nie podążam za trendami". Wywiad z projektantką Ewą Marjańską

Ewa Marjańska stworzyła markę ubrań dla kobiet, które niekoniecznie chcą podążać za trendami w modzie.
Ewa Marjańska stworzyła markę ubrań dla kobiet, które niekoniecznie chcą podążać za trendami w modzie. Piotr Hukało/ Trojmiasto.pl

Na co dzień jest wykładowcą na Politechnice Gdańskiej, jednak to moda stała się jej największą pasją. Z miłości do wysokiej jakości materiałów, wygody i chęci pokazania, że moda może być ponad trendami, powstała jej marka Menta Meccanica. Z Ewą Marjańską rozmawiamy o nowych projektach, trójmiejskim rynku mody i zbliżającej się premierze jej letniej kolekcji. To pierwszy wywiad z nowego cyklu: Trójmiejscy projektanci.



Katarzyna Lepianka-Głuszkiewicz: Skąd wzięła się nazwa pani marki Menta Mecannica?

Ewa Marjańska: Najlepsze pomysły przychodzą mi do głowy, kiedy spaceruję z psami. Na jednej z naszych ścieżek znajdują się kępki mięty. Po włosku słowo "menta" oznacza właśnie miętę. Drugi człon nazwy to moja wariacja na ten temat. Wybór nazwy odwoływać ma się również do zamiłowania do natury, nie tylko wynikającego z osobistych preferencji, ale również związanego z troską o naturę, np. wybieranie ekologicznych, naturalnych tkanin.

Jak zaczęła się przygoda z projektowaniem? Kiedy wpadła pani na pomysł stworzenia własnej marki ubraniowej?

Pomysł zrodził się już jakiś czas temu, minęło kilka lat, ale do jego realizacji przystąpiłam dopiero w zeszłym roku. Wynikało to z tego, że bardzo lubię ubrania. Moja praca pozwala mi na swobodny wizerunek, nie muszę być oficjalnie ubrana. Bardzo lubię wybierać dla siebie stylizacje. W pewnym momencie zaczęło mi brakować ciekawych modeli wśród tych dostępnych w sklepach. Poza tym zorientowałam się, że większości rzeczy, które mam w szafie, po prostu nie noszę. Chciałam też powstrzymać potrzebę kupowania i tego, żeby mieć coraz więcej rzeczy. Wtedy zaczęłam szyć dla siebie, później dla moich koleżanek. Stwierdziłam, że skoro mogę szyć po dwie, trzy sztuki, to spokojnie można to rozszerzyć.


Jak wygląda aktualny asortyment sklepu i jakie produkty planuje pani wprowadzić?

Aktualnie na naszej stronie znajduje się tylko kilka modeli ubrań, głównie bluzki, tuniki i spodnie. Właśnie przygotowałam nową kolekcję, która premierę miała 31 maja podczas Sopot Wave. Mogę zdradzić, że są to bardzo kolorowe rzeczy, np. spodnie w wyrazistych kolorach (żółte, pomarańczowe) wykonane ze stuprocentowej bawełny. Nie zabrakło również tunik z ciekawym detalem, w bardziej stonowanych kolorach, które można nosić jako sukienkę. Zaprojektowałam również kolorowe narzuty, bluzki, szorty oraz spódnice - bardziej wieczorowe niż reszta ubrań. Pokazaliśmy też sukienki zarówno do biura, jak i na co dzień, o ciekawym kroju, który będzie maskował mankamenty figury, a jednocześnie podkreślał to, co trzeba. 

Tak, jak wspomniałam, chciałam ograniczyć ilość rzeczy, dlatego tworząc projekty założyłam, że powinny być to możliwie uniwersalne ubrania, które łatwo ze sobą łączyć. Stąd ograniczona liczba ubrań, które mogą mieć różne zastosowania, np. tunikę możemy założyć do spodni, ale też osobno: jako sukienkę lub założyć coś pod nią. Cel był taki, żeby otwierając rano szafę, móc "ogarnąć" wszystko wzrokiem. W naszej garderobie powinny się znaleźć tylko rzeczy, które lubimy i z których zawsze można coś wybrać. Ważne było również dla mnie, żeby ubrania, które projektuję, parowały się ze sobą na różne sposoby. W zależności od potrzeb i nastroju wybrać możemy różne kolory lub postawić na akcent w stonowanej stylizacji.

Klasyka w szafie


Skąd pochodzą materiały, z których pani szyje i gdzie są odszywane te ubrania?

Stawiam na bawełnę i szukam materiałów, które mają jej minimum 95 proc. w składzie, zarówno tkaniny, jak i dzianiny. W pełni bawełniane tkaniny nie jest trudno znaleźć, natomiast o dzianinę, która będzie miała ponad 90 proc. bawełny w składzie już nie jest tak łatwo. W miarę możliwości staram się, żeby to były polskie materiały, ale nie zawsze się to udaje i wtedy są one albo niemieckie, albo włoskie. Właśnie dlatego, że przykładam dużą wagę do jakości, to decyduję się na zakup zagranicznych materiałów, bo mają po prostu lepszy skład. W nowej kolekcji sięgnęłam również po kretony i batysty bawełniane, z których uszyte będą koszule.

Aktualnie nie szyję już sama. Współpracuję z zaprzyjaźnioną małą szwalnią z Gdyni.

Nawiązując do jakości: czy stara się pani tworzyć swoje ubrania w duchu zrównoważonej mody? Czy mają wystarczająco dobrą jakość, żeby posłużyć latami i sprawdzą się na wiele okazji?

Ubrania, które szyjemy nie mają terminu przydatności do użytku. Dobrej jakości tkanina lub dzianina bawełniana szlachetnie się starzeje. Te ubrania dojrzewają wraz z osobą, która je nosi - to, że się zmieniają, ma być ich zaletą.

Czy przy tworzeniu własnej marki był ktoś, kto pani pomógł? Czy zna pani takie miejsca czy wydarzenia w Trójmieście, które pomagają młodym projektantom: kursy, szkolenia, warsztaty?

Rozglądałam się za takimi wydarzeniami, jednak nie znalazłam nic, co by było dla mnie przydatne. Na szczęście dzięki swojemu wyuczonemu zawodowi mam pojęcie na temat tworzenia własnego biznesu.

Biznes: wydarzenia w Trójmieście


Czy pani zdaniem rynek trójmiejski jest wystarczająco bogaty jeśli chodzi o ofertę nietuzinkowych ubrań, szytych na miarę, tworzonych w niewielkich ilościach przez pasjonatów mody?

Uważam, że w Trójmieście mamy całkiem sporo ciekawych ubrań, dodatków, ludzi, którzy je tworzą z pasją. Problemem jest natomiast to, że niewiele osób wie, gdzie ich szukać. Pojawiają się okresowo na targach, ale bardzo mało jest tzw. concept storów zrzeszających nietuzinkowych projektantów. Oczywiście jak ktoś szuka, to znajdzie, więc i tak mamy się nieźle pod względem liczby dostępnych rzeczy.

Czyli brakuje takich miejsc, wydarzeń na naszym lokalnym podwórku związanych z branżą mody?

Zdecydowanie brakuje. Myślę, że przydałoby się takie miejsce, coś w stylu tematycznego inkubatora przedsiębiorczości, które zrzeszałoby młode marki związane z modą i pod tym kątem przeprowadzać tam szkolenia, warsztaty lub pokazy mody.

Dla kogo powstała pani marka? To ubrania, które z pewnością pani się podobają, ale kto, jakie kobiety powinny na nie zwrócić uwagę?

Są to ubrania dla takich kobiet, które nie czują potrzeby podążania za trendami w modzie. Bardziej cenią wyrażanie siebie, swój nastrój, stan ducha, również poprzez strój, jaki mają na sobie. Założenie też jest takie, że te ubrania na każdym będą się trochę inaczej układać, dopasowywać się do ciała. Nie są to modele ultrakobiece, lecz nosząca je osoba może nadać im kobiecy charakter. Ubranie bez osoby, która ma je na sobie, nie ma znaczenia.

Co pani daje rozwijanie własnej działalności?

Czystą frajdę. Lubię szyć, projektować i przede wszystkim wybierać materiały. Od kiedy stwierdziłam, że będę to robić, to praktycznie nie kupuję ubrań. Nie wynika to tylko z faktu, że szyję dla siebie, ale dlatego, że już nie mam takiej potrzeby. Mam przyjemność z tworzenia tych rzeczy, a wszystkie je sama projektuję.

Czy moda to jedyna pani pasja?

Mam bardzo mało wolnego czasu, ale myślę, że więcej nie potrzebuję (śmiech). Cały wolny czas spędzam z moimi synkami i mężem. Bardzo lubię psy. Mamy dwa charty, z którymi bardzo lubię spacerować. Podczas tych spacerów wpadam na najlepsze pomysły dotyczące projektów ubrań i nie tylko.

Opinie (24) 7 zablokowanych

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

STOP Hejt! Przemyśl swoją opinię

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.