wiadomości

stat

Na murawie i lodowisku. Przyszli małżonkowie podbijają kolejne "romantyczne" plenery

Były już pod wodą, w kopalni czy między półkami w supermarkecie... ale kreatywni przyszli małżonkowie wciąż szukają nowych "romantycznych" plenerów, gdzie mogliby powiedzieć sobie "tak". O jakich ślubach marzą mieszkańcy Trójmiasta? Ten na plaży niestety najczęściej odpada, bo "niebezpiecznie i niegodnie", ale na stadionie już sobie przysięgali, nie brakowało też chętnych do wejścia na pokład statku czy lodowisko. Już od ponad dwóch lat można brać ślub poza urzędem stanu cywilnego, z takiej możliwości skorzystało w Trójmieście już 186 par.



Czy zdecydowałbyś /zdecydowałabyś się na zorganizowanie ślubu w plenerze?

tak, uważam, że taki dzień powinien być wyjątkowy, a ślub w plenerze daje większe możliwości

61%

nie wiem, taka uroczystość może pięknie wyglądać, ale nasz klimat jest zbyt nieprzewidywalny

21%

nie, uważam, że to niepotrzebne wydawanie pieniędzy

18%
  • zakończona

  • łącznie głosów: 370
Śluby "pod chmurką" od marca 2015 roku przyszłym małżonkom umożliwiła nowa ustawa Prawo o aktach stanu cywilnego. Poprzednia, pochodząca z 1986 r., również zezwalała na zawarcie ślubu poza jednym z ponad 2,2 tys. urzędów w kraju, ale musiały być ku temu uzasadnione powody - mowa o szczególnych przypadkach, takich jak pobyt w szpitalu czy więzieniu.

Jak się okazuje, przyszłym małżonkom pomysłów nie brakuje i wciąż planują, jak oryginalnie przysięgać sobie w lesie, powietrzu czy pod wodą. Ich zapał studzą jednak urzędnicy, którzy choć wychodzą naprzeciw ich pomysłom to zaznaczają, że miejsce musi spełniać odpowiednie warunki.

186 ceremonii poza murami urzędu, a będzie jeszcze więcej

I tak w Gdańsku w 2015 roku poza murami Urzędu Stanu Cywilnego udzielono 51 ślubów, w 2016 roku było ich 71, a w 2017 roku do tej pory były 4 takie uroczystości.

- Zainteresowanie jest bardzo duże, przyszli małżonkowie najczęściej wybierają Dwór Oliwski, park Oliwski czy obiekty muzealne, jak np. Dwór Artusa, czasem są to też po prostu restauracje o ogrodem. Najważniejsze jest, żeby to miejsce było godne i bezpieczne, plaże w takim wypadku odpadają, bo nie są bezpieczne. Nie ma u nas plaż prywatnych, a kto sobie wyobraża ślub na plaży, kiedy jest 30 stopni ciepła i goście weselni mieszają się z tłumem półnagich plażowiczów - mówi Grzegorz Grafling, zastępca kierownika Urzędu Stanu Cywilnego w Gdańsku.
Jak dodaje, możliwość udzielenia ślubu poza USC to - jak w każdym urzędzie - koszt tysiąca złotych.

- Ślubów w plenerze udzielają urzędnicy, czasem jest to prezydent, jeśli obowiązki mu na to pozwalają. Zawsze podkreślamy, że to piękne, kiedy zakochani chcą brać ślub w jakimś charakterystycznym miejscu Gdańska, bo to miasto zbliża do siebie ludzi - ocenia Grafling.
W Sopocie poza Urzędem Stanu Cywilnego w 2015 roku ślub wzięły 32 pary, w 2016 roku 28 par, a na 2017 rok na razie przyjęto 15 takich wniosków.

- Zwykle przyszli małżonkowie wybierają nadmorskie restauracje, hotele. To bardzo pozytywnie wpływa na wizerunek Sopotu, trzeba przyznać, że mamy bardzo wielu chętnych z całego świata i Polski, a sopocianie częściej decydują się jednak na ślub w urzędzie - mówi Magdalena Jachim, rzecznik prasowy sopockiego magistratu.
Kreatywni przyszli małżonkowie wciąż szukają nowych "romantycznych" plenerów, gdzie mogliby powiedzieć sobie "tak".
Kreatywni przyszli małżonkowie wciąż szukają nowych "romantycznych" plenerów, gdzie mogliby powiedzieć sobie "tak". Dekori - Dekoracje ślubne
Również w Gdyni nie brakowało tych wyjątkowych uroczystości - tu w 2015 roku odbyły się 32 uroczystości ślubne poza lokalem USC, a w 2016 roku 34 takie uroczystości.

- Wybierane miejsca to najczęściej Dar Pomorza zacumowany przy nabrzeżu, bulwar nadmorski, molo w Orłowie, restauracje i hotele. Opłata dodatkowa to tysiąc złotych. Najczęściej oświadczenia o wstąpieniu w związek małżeński składne są przed kierownikiem lub zastępcą kierownika urzędu stanu cywilnego - mówi Sebastian Drausal, rzecznik prasowy gdyńskiego magistratu.
W urzędniku nadzieja

Organizatorzy ślubów przekonują jednak, że nowe przepisy nie zawsze dają nowe możliwości, a przyszli małżonkowie, którzy planują oryginalną ceremonię powinni uzbroić się w cierpliwość.

- Niestety największym problemem jest to, że dokumenty do urzędu stanu cywilnego można złożyć na pół roku przed ślubem i w sytuacji, kiedy młodzi powinni mieć już wszystko zarezerwowane są w zawieszeniu, bo tak naprawdę nie wiedzą, czy to się w ogóle odbędzie, bo zgodę musi wydać urzędnik - mówi Anna Pietruszka, konsultant ślubny ze Ślubnej Pracowni.
Jak przekonuje, mimo że kiedyś ślub poza urzędem był dobrą wolą urzędnika, to dziś czasem trudniej się porozumieć, jeśli każdy na swój sposób interpretuje przepisy.

- W niektórych urzędach jest ograniczona liczba urzędników i przez to są problemy, bo nie zawsze da się wszystko dopasować. Biorąc pod uwagę to, że młoda para dodatkowo płaci za to tysiąc złotych, to powinno być choć trochę dla nich ułatwieniem - ocenia.
Przyznaje, że mimo częstych problemów i mnóstwa formalności chętnych do organizacji ceremonii poza murami urzędu i tak nie brakuje.

- Chcą, żeby ten dzień wyglądał po prostu trochę inaczej, mimo że wiąże się to z dużymi kosztami. Urzędy bywają piękne, ale naprawdę nie wszystkie i czasem nic dziwnego, że przyszli małżonkowie wolą po prostu salę w hotelu czy restauracji. Poza tym dla jednych liczy się logistyka, bo ślub w tym samym miejscu co wesele to oszczędność czasu, są też tacy, którzy np. do parku, gdzie obędzie się ceremonia mają sentyment, bo tam się poznali - dodaje Pietruszka.

Na pokładzie i w stylu boho

- Przyjeżdżają do nas również osoby z drugiego końca Polski, aby spełnić swoje marzenia o ślubie nad morzem czy na statku. Popularnością cieszą się też ogrody, parki oraz lasy, gdzie można wykonać ślub i udekorować miejsce w modnym ostatnio stylu vintage boho - opowiada Agata"Dekori" Dekoracje ślubne.
Jedną z takich ceremonii organizowała właśnie na "Darze Pomorza". Młoda para w tym przypadku pokrywała dodatkową opłatę za wynajęcie części pokładu. Tego dnia na czas trwania uroczystości trasa zwiedzania na statku została zmieniona.

- W ramach tej kwoty udostępniamy miejsce na pokładzie rufowym, stolik z suknem, krzesła dla urzędnika oraz dla pary młodej i świadków oraz parę dodatkowych miejsc siedzących dla gości. W zeszłym roku na Darze Pomorza odbyło się osiem ślubów, w 2015 - 10, w tym sezonie mamy sześć rezerwacji - mówi Aleksandra PielechatyNarodowego Muzeum Morskiego w Gdańsku.
Taki mamy klimat, że plener może zaskoczyć

Organizatorzy ślubów podkreślają też, że plener może być naprawdę piękny, ale trzeba pamiętać o tym, w jakim klimacie mieszkamy.

- Widok na morze jest piękny, ale mamy niestety klimat, który często potrafi zaskoczyć i wtedy dobrze mieć jakąś zadaszoną alternatywę w przypadku odpadów deszczu - podkreśla Agata.
Właśnie z tego względu niektórzy decydują się nieco "modyfikować" swoje marzenia.

- Wychowywałam się nad morzem i moim największym marzeniem byłoby takie morskie wesele, ślub na plaży, ale wiem, co potrafi tu zrobić pogoda i nie zaryzykowałabym, że nagle nad naszymi głowami byłoby oberwanie chmury. Dlatego postaramy się po prostu na przyjęciu stworzyć jak najlepszy klimat - mówi Ola, która planuje ślub w przyszłym roku.

Ślub na murawie stadionu

Jeszce zanim w życie weszły nowe przepisy pomysłów na oryginalną ceremonię nie brakowało. Z widokiem na morze, w zamku, ogrodzie czy na murawie - to wszystko już było, więc wydawać by się mogło, że możliwość wzięcia ślubu poza USC, która pojawiła się dwa lata temu to nic nowego. Jedna z takich wyjątkowych ceremonii odbyła się na gdańskim stadionie w Letnicy.

- Od razu wiedzieliśmy, że standardowe miejsce na wesele nie wchodzi w grę. Nie chcieliśmy żadnej sztampy, o tradycyjnym przyjęciu w restauracji czy domu weselnym nie było mowy. Braliśmy pod uwagę różne miejsca: Stocznię, Fabrykę Batycki, aż wreszcie wpadliśmy na pub T-29 przy stadionie. Początkowo rozważaliśmy tylko opcje weselą. Potem zrodził się pomysł ceremonii ślubnej na murawie. To była szybka i spontaniczna akcja - mówiła przyszła panna młoda.
Powiedzieli sobie "tak" na tafli lodowiska

W ten weekend z kolei odbyło się jedno z największych wydarzeń w historii Hali Olivia. W sobotę na tafli lodowej w związek małżeński wstąpiła Joanna Detmer - znana zawodniczka, w przeszłości mistrzyni kraju w barwach Stoczniowca, a aktualnie trenerka hokeja na lodzie. To pierwszy ślub na lodzie w ciągu 45. lat funkcjonowania Olivii.

- Od zawsze marzyłam, aby wziąć ślub na lodowisku w Hali Olivia. Jest to miejsce, z którym związana jestem od wielu lat. Tutaj nawiązałam wiele przyjaźni i wspaniałych znajomości. Jako zawodniczka przeżyłam wiele smutnych oraz radosnych momentów, które stały się najwspanialszymi chwilami w moim życiu. Teraz jako trener kontynuuje moją przygodę z hokejem i dzięki temu pracuję z genialnymi dzieciakami. Dlatego uważam, że to odpowiednie miejsce, aby przeżyć kolejny ważny etap w moim życiu - z cudownymi ludźmi, którzy mnie otaczają. Mariusz potrafi jeździć na łyżwach, więc nie musiałam być jego instruktorem - mówiła Joanna Detmer.

Dodaj zdjęcie do artykułu
Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

Tytuł:
Treść:
Autor (opcjonalny):
E-mail (opcjonalny):
Klikając "wyślij", akceptujesz regulamin dodawania opinii.
zamknij

Opinie (razem: 58)

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Opinie niezwiązane z tematem artykułu, wulgarne, obraźliwe, naruszające prawo będą usuwane.

- jeżeli uważasz, że dana opinia nie powinna się tu znaleźć, zgłoś ją do moderacji.